Przyjaźń? Czy to tylko już nic nie znaczące słowo? Dochodzę do wniosku, że z wiekiem ludzie się zmieniają, nie dorośleją, lecz robią się innymi ludźmi. Każdy podążą za własnym dobrem, każdy patrzy na siebie. Kiedyś miałem przyjaciela, dobry człowiek, można było z nim pogadać o wszystkim. Ale.. do czasu. Znalazł sobie swoją drugą połówkę, cieszyłem się jego szczęściem. Z czasem coraz mniej czasu spędzaliśmy razem, zero kontaktu tygodniami z jego strony. Pisał gdy trzeba było pożyczyć pieniędzy. Swego czasu chodziliśmy razem do pracy, był dzień wypłaty. Wiedział, że moja sytuacja w domu nie jest dobra. Byłem mu winien trochę pieniędzy. Myślałem, że zrozumie jak mu oddam z kolejnej wypłaty. Jednak moje myślenie mnie zawiodło jak i bardzo zaskoczyło. Dosyć, że kazał mi oddać pieniądze, to jeszcze zaczął na mnie podnosić głos. Kasa była mu potrzebna na alkohol, imprezy. Tak się zastanawiam, czy to ja ze złej strony patrzę? Czy mimo, że to mój przyjaciel, to powinienem mu oddać pieniądze bez użalania się nad swoją sytuacją? Wiem, że kobieta i pieniądze zmieniają ludzi. Tracę coraz większe przekonanie o wartość ludzi, żyjąc razem z nimi zamieniam się w takich samych, bezwartościowych ludzi! Czemu ten świat jest taki? Czy te realia życiowe muszą nas zmuszać do tego? Czemu nie może być inaczej?!
« Szacunek
czasem bywa inaczej, chociaż częściej chyba bywa tak jak piszesz,
podoba mi się jak piszesz i szukasz tego co wartościowe, wewnątrz, w środku, bo gdzie to ma w końcu być?
pozdrawiam
na pewno nie na reklamach, na komercyjnych stronach www, na pewno tego nie wyniesiemy od ludzi bez wartość samego siebie. urodziłem się z chęcią poznawania świata, potrzebowałem zawsze przyjaciela, ale ja zawsze bardziej potrzebowałem jego, a on mojej tylko “pomocy”. to raczej wychodzi z środka, jeśli to się miałoby wynosić z rodziny, z dzieciństwa, to na pewno taki bym nie był.